FANDOM


Ta strona fanonu została stworzona przez i jest własnością użytkownika Yuki Asakawa (dyskusja). Proszę nie edytować jej bez zgody autora.

Pierwsza miłość Jamesa, cz. 1

James był wściekły.

Od jakiegoś czasu działo się z nim coś dziwnego. Zupełnie nie mógł sobie znaleźć miejsca, snuł się tylko bez celu po Forcie Pinta, a w brzuchu czuł nieustanną, irytującą wiertarkę. Niesłychane, nawet większy niż zwykle tłum turystów, którzy zostawiali za sobą morze pieniędzy, nie ucieszył go tak, jak zwykle! Istniało na to jedno wyjaśnienie: był chory i to go wściekało. Ale na pewno nie zamierzał iść do lekarza, co to, to nie, cholerne konowały tylko zdarliby z niego ostatni grosz i jeszcze wypisali recepty na drogie leki w razie powikłań. Może i był chory, ale nie postradał jeszcze zmysłów na tyle, by napychać kieszenie jakimś darmozjadom.

Jednakże tak nie mogło być. Musiał coś z tym zrobić, i to szybko.

Siedział właśnie w kawiarni i rozmyślał nad niedopitą kawą (kolejne niepodobne do niego marnotrawstwo pieniędzy, które świadczyło, jak poważna była choroba), gdy ujrzał zbliżające się mostem dwie postacie na koniach. Gdy zmrużył oczy, rozpoznał w nich własną siostrę, Alex, oraz jej dobrą przyjaciółkę Florkę. Normalnie nawet by się ucieszył z ich wizyty – zawsze odwiedzały kawiarnię i zostawiały tam trochę kasy – lecz teraz zareagował wręcz paniką. Wiertarka w brzuchu włączyła podwójny bieg, na dodatek zaczęły mu się pocić ręce. Nagle zrozumiał, że absolutnie musi zwiewać, gdzie pieprz rośnie, i nie może natknąć się na nie za żadną cenę! Nie miał pojęcia, skąd ten pomysł, bo nie chodziło o zobaczenie go w stanie obłożnej choroby, lecz wiedział – musiał uciekać.

Zerwał się z krzesła, przewracając nietkniętą kawę. Rozlała się po blacie i spłynęła na ziemię; nie zwrócił na to uwagi, podobnie jak na zdziwione spojrzenie ochroniarza. Puścił się biegiem w stronę stajni, modląc się, żeby jego cwana siostra nie dostrzegła biegnącej po drugiej stronie fortu sylwetki. Nie odwracając się, dopadł stajni, zatrzasnął drzwi i jeszcze zasunął rygiel. Dopiero teraz odważył się złapać oddech. Konie spojrzały na niego zdziwione. Dysząc ciężko, odpowiedział im zatrwożonym wzrokiem.

– James?

Głos Alex rozległ się tak blisko, iż przez ułamek sekundy zdało mu się, że jednak go znalazły. Serce podeszło mu do gardła i przez długi czas nie chciało się uspokoić, nawet gdy uświadomił sobie, że dochodził zza drzwi stajni.

– James, jesteś tu?

– Może gdzieś pojechał?

Drugi głos należał do Florencii. Na jego dźwięk James poczuł, że robi mu się coraz bardziej słabo. Ostatkiem woli zmusił się do utrzymania przytomności, ponieważ omdlenie w zaryglowanej stajni mogło się bardzo źle skończyć.

– On? Miałby opuszczać źródło zarobku? Musiałby być chory. James? – nieświadoma trafności swej wypowiedzi Alex ponownie zawołała imię brata. James zacisnął zęby. Jeśli szybko stąd nie pójdą, naprawdę zemdleje.

Jego modlitwy zostały jednak wysłuchane, gdy zabrzęczał telefon Florki. Krótki sygnał, a więc wiadomość.

– O rany, Alex – odezwała się po chwili. – Strasznie cię przepraszam, ale muszę jechać… Ed prosi mnie o pomoc w ogarnięciu jakiejś imprezy. Znasz go, nie da mi żyć, jeśli nie przyjadę. Następnym razem się spotkamy, okej?

– Jasne, nie ma problemu, dziewczyno – odparła Alex luzacko. James już widział jej machnięcie ręką i psotny uśmiech. – Poszukam tego łobuza, nie może być daleko.

– Dzięki. Naprawdę przepraszam. Cześć!

– Siema, siema.

Parsknięcie konia Florki, Spacewalkera, oraz tętent kopyt świadczyły, że odjechała. Naraz, jak ręką odjął, wiertarka w brzuchu Jamesa zelżała. Nie znikła całkiem, ale oddychanie stało się nieco łatwiejsze. Z ogromną ulgą powoli osunął się po drzwiach stajni i opadł tyłkiem w siano. Gdzieś w dalekim zakątku umysłu zatliła się myśl, że jego choroba jest dużo poważniejsza, niż początkowo myślał, i że bez lekarza się nie obejdzie… lecz była to myśl zbyt odległa, zupełnie przyćmiona przez cudowną ulgę.

Jednak i ona nie trwała długo, bowiem wtedy w drzwiach stajni coś zgrzytnęło i wrota otworzyły się, a James, oślepiony przez światło dnia, poleciał do tyłu na plecy.

– Dobra, młody, koniec tego cyrku.

Oczywiście.

– Alex…

Czy to żałosne jęknięcie, jakie wydostało się z jego piersi, to był jego własny głos? Z przerażeniem stwierdził, że widzi siostrę nie tylko do góry nogami, ale na dodatek przez mgłę. Nie była to wina przekrzywionych na nosie okularów.

– Wstawaj, dość tej zabawy… Zaraz, James, ty płaczesz?! Co ci się stało?

Widząc go w tym stanie, Alex szybko zmieniła taktykę. Przyklęknęła przy nim i dotknęła jego mokrego czoła. Chłopak smarknął, nie bacząc na to, że brudzi i tak nie pierwszej czystości okulary.

– Naprawdę jesteś chory?

– Tak… – chlipnął James. – Nie chcę umierać… Pomóż mi, Alex!

– Umierać? Co ty bredzisz? Pewnie się przeziębiłeś – odrzekła rzeczowo. – Ale leżenie w stajni ci raczej nie pomoże. Wstawaj, zaprowadzę cię do łóżka.

– To nie przeziębienie! – wypalił. – Ostatnio nie mogę się na niczym skupić, w brzuchu mi jeździ jak kombajnem po polu, nawet turyści mnie nie bawią! A jak przyjechałaś z Florencią, pogorszyło mi się! Jestem bardzo, bardzo chory! Nie chcę umierać… Ale umrę!

W miarę, jak słuchała bzdur wykrzykiwanych przez brata, na twarzy Alex powoli pojawiało się zrozumienie.

– Pogorszyło…? Och. O rany.

Po chwili pojawił się na niej uśmiech stopniowo przechodzący w wyszczerz, co James uznał za jeszcze większy cios.

– Tak cię to bawi?! Jak mnie zabraknie, przestaniesz się śmiać! – wybuchnął, lecz Alex, wciąż chichocząc, potrząsnęła głową.

– Nie, nie. To nie tak. Po prostu chyba zrozumiałam przyczynę twojej choroby.

– Naprawdę?

Poderwał się z ziemi, przy okazji upuszczając czapkę z daszkiem. Łzy momentalnie obeschły mu w kącikach oczu.

- Więc nie umrę? Co mam zrobić?

– Powiedz mi – poprosiła Alex – co myślisz o Florce.

– Florce…?

James znów poczuł lekkie wiertarki w brzuchu. Przestraszyło go to, lecz skoro Alex sądziła, że może mu pomóc, przestał panikować i zaczął rozważać jej pytanie.

– Cóż… Jest miła i pomaga mi w forcie, dzięki czemu więcej zarabiam.

– Oj, James. Powiedz szczerze.

Nie umiał kłamać pod mocnym spojrzeniem siostry.

– To jest szczere… – próbował się jeszcze wykręcać, lecz dziewczynie nawet nie drgnęła brew. Poddał się. – No dobra, ale nikomu nie mów, okej?

– Słowo honoru.

Mimo to Alex uśmiechała się podejrzanie.

– A więc hm, sam nie wiem. Kiedy ją widzę, to dziwne uczucie w brzuchu narasta. I zapominam nawet o pieniądzach… Właściwie… kupiłbym jej wszystko! – zakrzyknął energicznie i nagle umilkł, zdumiony własnymi słowami.

– Och, tak! – Alex klasnęła w dłonie. – Wszystko jasne, James. Ty się po prostu zakochałeś!

Chłopak zamrugał, a jego powiększone za ogromnymi okularami oczy zrobiły się jeszcze większe.

– Zako…

Zemdlał.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki