FANDOM


Ta strona fanonu została stworzona przez i jest własnością użytkownika Yuki Asakawa (dyskusja). Proszę nie edytować jej bez zgody autora.

Rozdział 7: Pojedynek

Wgap.

Wgap.

Pioruny ciskane między dwoma parami oczu niemal były widoczne.

– Hej, dziewczyny, tylko bez rękoczynów… – wtrącił nieśmiało Robert, lecz nikt nie zwrócił na niego uwagi.

Pojedynek na spojrzenia trwał. Z jednej strony Jade z miną zaciętą jak nigdy dotąd, z drugiej naburmuszona czarnowłosa dziewczyna w eleganckiej czerwonej marynarce i idealnie skompletowanym stroju jeździeckim.

Wszystko zaczęło się, gdy następnego dnia po przygodzie w szklarni Jade radośnie wkroczyła do domu jeździeckiego, by pogadać z Robertem, i ku swojemu zaskoczeniu zobaczyła rozmawiającą z nim dziewczynę. Obie panie na swój widok tak się ucieszyły, że już dobre pięć minut nie mogły oderwać od siebie wzroku.

– Więc to ty jesteś Sabine? – prychnęła pogardliwie Jade. – Nie mogłam się doczekać, aż cię poznam.

– O tak, ja również – odrzekła równie „uprzejmie” przeciwniczka. – Byłam bardzo ciekawa, co to za latawica zakręciła w głowie staremu Sandsowi i postanowiła wykopać mnie z mojego miejsca w zawodach.

– Uroczo – syknęła Jade. – Zatem poznałaś ją. Tę „latawicę”, która wykopie cię z miejsca w zawodach.

– Jade… – ponowił próbę Robert.

– Jade? Co za głupie imię – Sabine zaśmiała się sztucznie. – Tak czy inaczej, nie myśl sobie, że tak łatwo ci się uda pokonać mój czas. Mam na swoim koncie rekord Grand Prix, prawda, Robocie48?

– Cóż, tak…

– Nie nazywaj go tak! – warknęła Jade. – To Robert, nie żaden Robot!

– Nadajesz imiona maszynom, głupia pałko?

– To nie maszyny! Stworzył je człowiek, ale myślą i czują jak my!

– Brednie – wzruszyła ramionami Sabine.

Przysłuchując się tej agresywnej wymianie zdań, Robert westchnął ciężko. Mimo że bardzo spodobało mu się imię, jakie nadała mu Jade, było mu już naprawdę wszystko jedno, jak nazywa go Sabine, byle tylko dziewczyny przestały stwarzać niebezpiecznie napiętą atmosferę w ujeżdżalni. Korzystając z krótkiej chwili milczenia, odchrząknął szybko, by zwrócić na siebie ich uwagę.

– Dziewczęta, skończmy tę dyskusję. Konflikty najlepiej rozwiązać kunsztem jeździeckim – stwierdził, wskazując tor.

– Phi, ja już pokazałam, co potrafię. Wątpię, żeby ta niedojda zdołała choćby zbliżyć się do mojego czasu – burknęła Sabine, ponownie ciskając w stronę Jade nieprzyjemne spojrzenie.

– Czy jesteś pewna, że nie chcesz poprawić wyniku?

– Absolutnie, Robocie48 – dodała prowokacyjnie. – Nikt nie zdoła pobić mojego Khaana.

– Khaana czy Stefana, Skydancer pokona go z kopytem z nosie! – zawzięła się Jade, podbiegając do swojego rumaka i wskakując na siodło. – Możesz włączać stoper, Robert, zaraz się przekonasz!

– Jasne – Sabine znów wzruszyła ramionami i podążyła za wzrokiem androida, który włączywszy stoper, z przejęciem zaczął śledzić poczynania Jade.

Skydancer wydawał się przefruwać nad przeszkodami. Stacjonata, podwójna stacjonata, okser, niczego nie strącił, a mknął tak szybko, że nawet Sabine zrobiła zaskoczoną minę, najwyraźniej żałując swoich poprzednich słów. Kiedy koń przeskoczył ostatnią przeszkodę, a Robert z uśmiechem wyłączył stoper, wiedziała już, że przegrała.

– Udało mi się? – spytała Jade, gwałtownie zatrzymując Skydancera.

– Ustanowiłaś nowy rekord toru. Gratulacje! – android chyba nigdy nie spodziewał się po sobie tak szerokiego uśmiechu.

– O tak! – krzyknęła uradowana dziewczyna i przytuliła się do swojego wierzchowca. – Jesteś cudowny, młody!

– Już wysyłam informację do kierownika, aby dowiedział się o twoim sukcesie – dodał wesoło Robert, wyciągnąwszy z kieszeni palmtopa.

– Wysyłaj! Pojedziemy na zawody! – wołała ucieszona Jade.

– Hmpf! To niesprawiedliwe – burknęła pod nosem Sabine, krzyżując ręce na piersiach, ale w całym zgiełku nikt nie zwrócił na nią uwagi.

– Jeśli mam być szczery, to wątpię, że dałabyś radę pobić ten rekord, nawet gdybyś wcześniej spróbowała – stwierdził bezlitośnie Robert.

– Milcz, robocie! – ofuknęła go. – Kogo obchodzą jakieś głupie zawody! A ty – wskazała palcem skaczącą po całej ujeżdżalni Jade – idź sobie do tego beznadziejnego starucha i gadaj z nim w tym jego paskudnym domu!

Nie uzyskała jednak odpowiedzi, bo przeciwniczka śmiała się i krzyczała tak głośno, że prawdopodobnie nawet nie usłyszała jej słów. Sabine poczerwieniała ze złości, lecz nic już nie powiedziała. Kopnęła leżący obok jej stopy kamień i niczym chmura burzowa wybiegła z ujeżdżalni.

– Znakomicie ci poszło, Jade – Robert posłał zwyciężczyni szeroki uśmiech. – Choć to trochę niesprawiedliwe, szczerze mówiąc, miałem nadzieję, że ci się uda.

– No, bardzo niesprawiedliwe – zaśmiała się Jade, zatrzymując się po wykonaniu bogatego repertuaru skoków i tańców.  – Ale chyba nigdy dotąd nie byłam tak szczęśliwa!

Wtem napad radości przerwało brzęczenie telefonu.

– To chyba mój – dziewczyna sięgnęła do kieszeni. – Ha? Pan Sands…

– Co? – zdumiony android zbliżył się i zajrzał jej przez ramię.

– „Doszły mnie słuchy o twoim sukcesie. Przyjdź jak najszybciej do Pine Hill Mansion” – przeczytała i na jej twarzy natychmiast wykwitł nieco zdziwiony, ale szczery uśmiech. – No, teraz musi się zgodzić i wziąć mnie na Pokaz Koni Dietricha! Co nie, Robert?

– Z pewnością – odparł, choć nie wyglądał na całkowicie przekonanego. – Jedź tam, szybko. Będę trzymał za ciebie kciuki.

– Dzięki – puściła mu oko, po czym zręcznie wskoczyła na grzbiet Skydancera. – Dobra robota, młody, ale musisz jeszcze trochę wytrzymać. Jedziemy do dworku po zwycięstwo!

– Powodzenia, Jade – Robert pomachał jej na odchodne.

***

Dziesięć minut potem Skydancer czekał przywiązany, a Jade stała u wrót zamku.

– Wejdź – zaprosił ją gestem pan Sands, otworzywszy drzwi. Wyglądał na bardzo poważnego i miał nieodgadnioną minę, więc Jade sama nie wiedziała, czego się spodziewać, ale posłusznie przekroczyła próg.

– Więc dostał pan wiadomość od Roberta? – spytała z głupia frant, mimo że przecież znała odpowiedź.

– Owszem, dostałem – odparł mężczyzna, zamykając za nimi drzwi. – I nawet nie byłem tym szczególnie zaskoczony.

– Czyżby? – uniosła brew, zerkając na hrabiego. – Zdawało mi się, że wątpił pan w moje zdolności.

Sands odchrząknął z zażenowaniem.

– Sabine rzeczywiście jest znakomitym jeźdźcem, jednak po dłuższym namyśle zrozumiałem coś istotnego. Z niechęcią – przyznał.

– Cóż takiego?

Zatrzymali się w potężnym holu. Sands chwilę rozważał odpowiedź pod pytającym spojrzeniem Jade, wreszcie przemówił.

– Jesteś inna od niej. Różnisz się diametralnie od praktycznie każdej osoby, jaką kiedykolwiek spotkałem.

– Aha – dziewczyna zmarszczyła brwi, nie do końca rozumiejąc. – To chyba logiczne, w końcu nie ma dwóch takich samych ludzi. Nie wiem, co chce pan przez to powiedzieć.

– Masz wiele cech, jakich nigdy dotąd u nikogo nie spotkałem i nie spodziewałem się spotkać. Nazywasz roboty imionami, wciąż powodujesz harmider i zamieszanie, nadmiernie się ze mną spoufalasz – wyliczał.

Jade zrzedła mina. Po tym wszystkim nadal zamierzał się czepiać o tamten wczorajszy incydent? Nagle poczuła się bardzo urażona i cała radość z osiągniętego sukcesu osłabła. Nie tego się spodziewała po wielkim hrabim… Miała nadzieję, że pokaże choć odrobinę godności.

– Jeśli wezwał mnie pan tu, żeby mnie obrażać, to proszę sobie darować. Skoro tak bardzo panu przeszkadzam, zgoda – z trudem opanowała drżenie głosu. – Wyjadę i więcej mnie pan nie zobaczy!

Wbrew własnej woli spostrzegła, że do oczu napływają jej łzy. Świetnie, teraz na pewno ją wyrzuci. I już po wszystkim.

A jednak to nie nastąpiło.

– Ależ nie – ku jej zaskoczeniu, głos Sandsa zabrzmiał nad wyraz łagodnie. – Przepraszam, chyba źle zacząłem – podrapał się po głowie z zażenowaniem. – Chciałem tylko powiedzieć, że nigdy dotąd nie napotkałem kogoś takiego jak ty i dlatego z początku nie wiedziałem, jak się do tego ustosunkować. I jeszcze to, co mówiłaś o bratnich duszach…

– Co? – Jade pociągnęła nosem.

– Zaniepokoiło mnie – przyznał. – Bałem się. Bałem się, że możesz mieć rację i rzeczywiście być dla mnie kimś takim. A ponieważ nigdy nie miałem prawdziwego przyjaciela, sama myśl o tym przerażała mnie.

– Jak to przerażała, przecież to piękne – mruknęła.

– Z pewnością, jednak musisz zrozumieć, że ktoś kto nigdy tego nie doświadczył, nie będzie od razu zachwycał się tym pomysłem – wyjaśnił hrabia. – Ale w końcu po wielu przemyśleniach pojąłem, że wpłynęłaś na mnie w znacznym stopniu. Wciąż o tobie myślałem, zastanawiając się, dlaczego zainteresowałaś się takim śmieciem jak ja. I chyba powoli przyjmuję do wiadomości… że mogłaś to zrobić ze szczerego serca.

Dziewczyna popatrzyła na niego jak na wariata.

– Oczywiście, że ze szczerego serca, przecież sama doświadczyłam tego, co pan – odparła oczywistym tonem. – Wiem, jakie to okropne…

– Miejsce w zawodach jest już twoje, to jasne – Sands nagle zmienił temat. – Liczę, że doprowadzisz Pine Hill do zwycięstwa. Po zawodach zrobisz, co zechcesz, jednak mimo tych wszystkich nie zawsze komfortowych sytuacji, w jakich się znaleźliśmy, chciałbym cię o coś prosić.

– Słucham – wykrztusiła zdziwiona Jade.

Mężczyzna wziął głęboki wdech.

– Zostań na wzgórzu. Nie wyobrażam sobie tego miejsca bez twojej osoby, choć byłaś tu tak krótko – rzekł cicho.

Z ust Jade wyrwało się westchnięcie, a Sands wbił wzrok w ziemię.

Była to dziwna, surrealistyczna scena, gdy nastolatka i starszy pan stali tak w milczeniu, trawiąc ostatnie słowa konwersacji. Hrabia nie ośmielił się podnieść wzroku, lecz Jade wpatrywała się w niego ze zdumieniem. Przez długą chwilę żadne się nie odzywało i staliby tak pewnie długo, gdyby dziewczyna nie odzyskała wreszcie przytomności umysłu.

– Cóż… Będę musiała porozmawiać z wujkiem i rodzicami, ale chyba da się to zrobić. Postaram się – odpowiedziała z poważną miną.

Sands wzniósł na nią oczy. Dojrzała w nich niewysłowioną ulgę oraz wdzięczność i na ten widok poczuła, że tylko dlatego warto było tu przyjeżdżać.

– Dziękuję ci, Jade.

Gdy po raz pierwszy wypowiedział wprost jej imię, wydało jej się ono najpiękniejszym słowem, jakie kiedykolwiek usłyszała.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki